Właściwi ludzie na właściwym miejscu

PORUSZANE ZAGADNIENIE: Jeżeli w harmonogramie produkcji mamy wyroby produkowane w dużych ilościach (tzw. zielona kategoria wyrobów) i w małych ilościach (tzw. czerwona kategoria wyrobów), czy nie byłoby rozsądnie, aby wszędzie, gdzie to tylko możliwe mieć również dedykowane linie produkcyjne – zielone i czerwone?

Ci, którzy mieli okazję przeczytać moją książkę Przejdź na logikę przepływu lub choćby jeden z moich ostatnich artykułów Wyższe koszty, które nie dodają wartości? Pozbądź się „niebieskich”! mieli okazję poznać narzędzie analityczne zwane Sitem Glenday’a, które przyporządkowuje produkty do kategorii o różnych kolorach. Dwa najważniejsze kolory to zielony i czerwony, jako że po przeprowadzeniu analizy i związanej z nią metodyki wszystkie produkty są klasyfikowane jako zielone lub jako czerwone. Do zielonych zalicza się niewielką liczbę typów produktów wytwarzanych w największych ilościach, które zgodnie ze sztywnym (zwykle tygodniowym) harmonogramem produkowane są w 6 do 8 cyklach i dlatego też są powtarzalne. Czerwonych typów wyrobów jest dużo, często bardzo dużo, i są one wytwarzane w niewielkiej ilości, które trafiają do produkcji wtedy, kiedy są akurat potrzebne i dlatego charakteryzują się zmiennością.

W mojej pracy, w której służę wsparciem organizacjom, nauczyłem się, że ważne jest, aby w miarę możliwości próbować wprowadzać w zakładach produkcyjnych podział na zielone i czerwone linie produkcyjne. Kiedy mamy już dwa rodzaje linii produkcyjnych, zaczynamy sobie uświadamiać, że przeoczyliśmy jeszcze inny aspekt produkcji poziomowanej, który należałoby wziąć pod uwagę. Świetnie podsumował to pewien szef zakładu, z którym współpracowałem: „Potrzebujemy zielonych i czerwonych ludzi”.

Wyjaśnił, że zielone i czerwone linie produkcyjne wymagają ludzi o różnych zdolnościach, predyspozycjach, a nawet osobowościach. Do obsługi linii zielonych potrzeba osób z natury starannych i mających zamiłowanie do porządku, skoncentrowanych na prawidłowych standardach i ustawieniach, którzy lubią rutynowe czynności oraz stale wprowadzają do pracy drobne usprawnienia. Z kolei do obsługi linii czerwonych, wytwarzających wiele różnych typów wyrobów, co tydzień według nowego, często zmieniającego się planu, potrzebni są najlepsi w firmie „wojownicy” – ludzie, którzy potrafią szybko zareagować, uwielbiają wyzwania i poradzą sobie z każdą przydarzającą się sytuacją. Dotyczy to nie tylko operatorów maszyn, ale także zespołów inżynierów i zespołu utrzymania ruchu. Wszystko to ma bardzo dobre uzasadnienie: umieść właściwych ludzi na właściwym miejscu a wydajność i skuteczność wzrośnie, zarówno na zielonych, jak i na czerwonych liniach produkcyjnych.

Oczywiście w każdym z tych dwóch przypadków wymagane jest zorientowanie się na innych celach. Priorytetem dla zielonych jest uzyskiwanie coraz lepszej wydajności godzinowej, przy całkowitym braku lub niewielkiej ilości problemów i strat. Dzięki temu można w znaczący sposób zredukować ilość zapasów. Priorytet dla czerwonych sprowadza się do uzyskania elastyczności i zdolności reagowania na zmieniający się popyt, ale też przy niewielkiej ilości lub całkowitym braku strat i problemów z jakością. Te dwa typy linii produkcyjnych powinny mieć także ustanowione różne wartości celów dla Kluczowych Wskaźników Efektywności (KPI) np. jeśli chodzi o produktywność i czas tracony na przezbrojenia. Dzięki tej koncepcji można jeszcze skuteczniej podnieść wydajność produkcji poziomowanej.

Utworzenie dedykowanych zielonych i czerwonych linii produkcyjnych nie jest zwykle aż tak trudne jak sądzą niektórzy, choć czasami może to nie być możliwe. W trakcie moich pięciodniowych warsztatów z szybkiej implementacji produkcji poziomowanej, jedną z pierwszych rzeczy, jakie chcę zrobić jest zabranie uczestników na spacer do gemba, podczas którego poszukuję dużej  wiaty lub czasem wydzielonego obszaru magazynu. Jeśli dopisze mi szczęście, znajdę tam stary sprzęt, który nadal działa, ale został zastąpiony przez nowsze, szybsze maszyny. Sprzęt ten może już nie być wystarczająco dobry dla linii zielonych, ale nadal idealnie nadaje się dla czerwonych (z reguły jest on wolniejszy, łatwiej go przezbroić i konserwować). Wtedy uczestnicy warsztatów będą mieli nowe zadanie: ponownie uruchomić te maszyny, aby użyć je do linii czerwonej.

W tym momencie będziemy mieć działające dwa typy wyposażenia, co daje podwójną korzyść. Po pierwsze, dedykowane zielone i czerwone maszyny są odpowiednie do każdej grupy produktów. Po drugie, usunięcie czerwonych wyrobów z harmonogramu produkcji na zielonych liniach produkcyjnych oznacza, że zielone maszyny pracują bardziej płynnie i z mniejszą ilością przezbrojeń, łatwiej też uzgodnić standardy i ustawienia dla zielonych wyrobów. Jedno ostrzeżenie: teraz mogą wystąpić wolne moce produkcyjne na szybkich liniach, co sprawi, że ludzie – zwykle ci pracujący w dziale księgowości – zaczną sugerować, by przenieść czerwone wyroby z powrotem na linię zieloną. Będą oni argumentować, że kalkulacja kosztów produktu wydaje się być wtedy lepsza, niż kiedy są produkowane na liniach wolniejszych. Ale to nieprawda, ponieważ przerzucenie czerwonych wyrobów z powrotem spowoduje spadek efektywności na liniach zielonych: przy większej ilości produktów na tych liniach koniecznych będzie więcej przezbrojeń z różnymi ustawieniami, co najprawdopodobniej doprowadzi do obniżenia całościowej wydajności tych linii i wzrostu liczby awarii. Zalecam, by kiedy to tylko możliwe, trzymać się podziału na dedykowane wyposażenie zielone i czerwone – nawet jeżeli na liniach o wielkiej prędkości wystąpią wolne moce produkcyjne.

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. więcej. Zamknij